piątek, 7 marca 2025

Заява COMECE

 

В правдомовній, на тлі численних «недомовлених» папських висловлювань про війну, заяві Президії Комісії конференцій єпископату Євросоюзу про підтримку України та її народу, оприлюдненій 4 березня, є фрагмент, який свідчить про успіх російської пропаганди:

«Крім того, з огляду на відновлення соціальної тканини України, зміцнення її соціальної згуртованості та започаткування довгострокового процесу примирення, так само важливо, щоб підтримувалися і захищалися права всіх спільнот,  у тому числі меншини російськомовної».

Конституційний суд України, у рішенні від 14 липня 2021 року щодо відповідності Конституції України (конституційності) Закону України «Про забезпечення функціонування української мови як державної» написав, що «Слід брати до уваги те, що штучне творення в Україні "російськомовних громадян" є результатом тривалої політики зросійщення не тільки етнічних українців, а й представників різних національних меншин».

Далі пояснив, що «істотно важливим є те, що "російськомовні громадяни" України не становлять одноцільної соціальної одиниці - такої, що як група осіб (коло осіб) має право на юридичний захист як етнічна або мовна одиниця (група), а є політичним конструктом, а не юридичною категорією, на яку може поширюватися режим юридичного захисту, гарантований відповідними приписами Конституції України та інструментів міжнародного права».

І врешті констатував, що «здійснюється інструменталізація політичного конструкту "російськомовне населення" України з метою перетворення його на геополітичну зброю та знаряддя відновлення імперії, реалізація чого становить небезпеку для української державності».

Враховуючи, що йдеться про заяву органу, який говорить від імені всіх католицьких єпископів країн об’єднаних в Єропейській унії, важливо, щоб, крім подяки за слова правди, довести до відома Президії COMECE, що, на жаль, несвідомо вжила політичний конструкт Москви.  

 

 

 

czwartek, 27 lutego 2025

"Avvenire" o wojnie bez zwycięzców

 

Dziennik „Avvenire” nie jest jednym z wielu włoskich mediów. To gazeta stworzona z woli papieża Pawła VI, należąca do Konferencji Episkopatu Włoch. Marco Impagliazzo nie jest jednym z milionów włoskich świeckich katolików. To przewodniczący Wspólnoty Sant`Egidio, środowiska zasłużonego w działalności charytatywnej, także w Ukrainie,  znanego również z ambicji wpływania na dyplomację Watykanu.

Edytorialu „Trzy lata wojny w Ukrainie” pióra Impagliazzo w wydaniu „Avvenire” z 23 lutego nie można zatem traktować jako prezentacji jego prywatnych poglądów. Zasadniczo, jeśli chodzi o podejście „Egidian” do rosyjskiej agresji  na Ukrainę nie ma w nim niczego nowego, ale moment jest szczególny – nowy POTUS, który wprowadza przewrót kopernikański w geopolityce, i ciężka choroba papieża Franciszka, generująca spekulacje odnośnie do jego następcy.

Impagliazzo wita perspektywę pokoju, konstatując to, że „niektórzy obserwatorzy narzekają, że istnieje ryzyko” jego zawarcia kosztem Ukraińców. Uważa jednak, że najpierw trzeba zapytać, dlaczego wybuchła wojna w Ukrainie. Odpowiedź tradycyjnie (dla „Egidian” i wielu Włochów) obarcza symetryczna winą: „Wielkie mocarstwa – USA i Rosja – badają się wzajemnie, rzucają sobie wyzwania i dążą do nowego porządku międzynarodowego, który będzie odpowiadał ich interesom. Taka jest logika imperiów: zawsze zaczynaj od siły i nie bierz pod uwagę tych, którzy posiadają mniej”.

Według Impagliazzo, „Europa wierzyła w walkę »demokracji z reżimami autorytarnymi«: konflikt ukraiński został włączony do tej wizji przy wsparciu amerykańskich Demokratów”. Teraz jednak „w Waszyngtonie dominuje pragmatyzm republikanów Trumpa, według których stara wizja nie sprawdziła się, bo popchnęła Rosję w ramiona Chin”. W efekcie Trump i Putin wkrótce spotkają się, aby zakończyć wojnę. Zrobią to mając na uwadze swój interes, natomiast  „Europa wydaje się wykluczona”. I tu przewodniczący Impagliazzo widzi inne „popchnięcie”: kierując się iluzją zwycięstwa popchnięto Ukrainę do stoczenia nierównej walki, której wynik był przewidywalny, co „nie umniejsza powagi rosyjskiej agresji”. Ukraińcy nie są więc dla niego podmiotem własnej historii, nie stanęli do walki o swoje istnienie, zostali „popchnięci” do nierównego boju. Jak echo wraca myślenie, które zaowocowało apelem założyciela Wspólnoty Sant`Egidio z pierwszych dni wojny, by Kijów ogłosić „miastem otwartym”. Czym by się to zakończyło, wiadomo doskonale. Ale, jak widać, nie wszystkim.

Według Impagliazzo, „pierwszą rzeczą, jaką może zrobić Unia Europejska, jest odmowa wdawania się w logikę »zwycięzców i przegranych«: negocjacje będą długie i trudne. Jeśli wielkie mocarstwa zaczną działać dziś, mamy nadzieję, że czas Europy nadejdzie wkrótce. Bo w tej wojnie nie ma zwycięzców, są tylko gruzy i żałoba”. Jeśli nie ma „zwycięzców i przegranych”, to czy jest agresor i ofiara? Czy w gruzach leżą setki szpitali, szkół, bloków mieszkalnych, wręcz całych miast w Rosji?

Wśród papabili, szczególnie włoskich, są kardynałowie podzielający takie poglądy, czy wręcz sformowani przez „Egidian”, jednocześnie zafascynowanych Rosją i drżących przed nią. Wybór któregoś z nich na biskupa Rzymu może oznaczać spore wyzwanie nie tylko dla Ukrainy.