środa, 14 października 2026

W OBLICZU NIEPEWNEJ PRZYSZŁOŚCI

 

W monumentalnej pracy Normana Daviesa „Europa. Rozprawa historyka z historią” jest 301 „kapsułek”, autonomicznych minitraktatów i dygresji. Pierwsza z nich to „Ukraina”. Wstępna część kapsułki kończy się słowami: „Nic więc dziwnego, że po tak licznych zmiennych kolejach losu – Davies pisze m.in. o Turkach, panowaniu Rosji, zniszczeniu Siczy Zaporoskiej, rusyfikacji – dzisiejsi mieszkańcy Ukrainy są tak żarliwie przywiązani do swojej ziemi”. Ilustracją tego przywiązania jest „pełna żałości poezja”. W wierszu „Testament”, w przekładzie Jarosława Iwaszkiewicza, umieszczonym w kapsułce, Taras Szewczenko pisał w 1845 roku: „Kiedy umrę, na wysokiej schowajcie mogile mnie, wśród stepu szerokiego, w Ukrainie miłej. Żeby łany płaskoskrzydłe  i Dniepr, i urwiska widać było, słychać było, jak się rączy ciska. A gdy spłucze z Ukrainy do sinego morza wrażą krew, to wtedy rzucę góry i bezdroża – wszystko rzucę i powrócę do samego Boga  z modlitwami! Ale przedtem nie uznam ja Boga”.

Po wierszu ukraińskiego wieszcza walijski historyk napisał: „Ponieważ jednak równiny Ukrainy zawsze były areną politycznych rozgrywek, Ukraińcom nieczęsto pozwalano kierować własnym losem. W XX wieku raz za razem tłumiono ich zrywy. Kres krótkiemu życiu ich republiki, która w latach 1918-1920  służyła jako jedno z głównych pół bitewnych w walkach Czerwonych z Białymi, położyła zwycięska Armia Czerwona. Padali ofiarą najstraszliwszych  na kontynencie katastrof będących dziełem człowieka, dotknęła ich także zbrodnia ludobójstwa. Liczba ofiar wojny z lat 1918-1920, kampanii kolektywizacji rolnictwa z lat trzydziestych, klęski głodu i terroru z lat 1932-1933 oraz spustoszenia, jakie poczyniła II wojna światowa, z pewnością sięga niemal 20 milionów”.

To doprowadziło do tego, że „niektórzy z nich, sfrustrowani własną bezradnością wobec Rosjan, Polaków i Niemców, niezdolni dotrzeć do źródeł ucisku, w desperackich aktach przemocy występowali przeciwko swoim sąsiadom”. Po tych słowach jest odesłanie do kapsułek „Buczacz” i „Pogrom”.

Z tej triady narodów Polacy i Niemcy pomagają dziś Ukrainie, by nie była bezradna wobec Rosjan. Ale listę narodów, które dziś rodzą frustrację Ukraińców, otwiera niestety, szczególnie od kilku dni, ten na literę A. Oczywiście nie cały naród, a tylko ta część, która zwiedziona populistycznymi obietnicami, przekazała władzę ludziom, których jedni nazywają „klownami”, inni „szaleńcami”. Niewątpliwie są oni cynicznymi egoistami.

Charakteryzuje ich ostentacyjna religijność. Podczas gdy w Ukrainie, w obliczu śmierci tysięcy niewinnych kobiet, dzieci i starszych, nie mówiąc o ogromnej liczbie poległych żołnierzy, Szewczenkowe „ale przedtem nie uznam ja Boga” stało się niestety strasznym wyzwaniem.

Pierwsza kapsułka w „Europie” kończy się tak: „Republika Ukraińska ostatecznie ogłosiła swoją niepodległość w grudniu 1991 roku, stając w obliczu niepewnej przyszłości”. Z 301. kapsułek Norman Davies „Ukrainę” umieścił na pierwszym miejscu książki napisanej w roku 1996. Przeczuwał, że niepewna przyszłość dotyczy ostatecznie całej Europy?

 

środa, 7 października 2026

30 lat temu

 

Rok 1996 obfitował w ważne, a nawet przełomowe wydarzenia w życiu Kościoła greckokatolickiego w Polsce i  w Ukrainie. Był to rok 400-lecia unii brzeskiej. W liście apostolskim napisanym z okazji tej rocznicy,   opublikowanym 12 listopada 1995 roku, Jan Paweł II napisał: „Więzienne kajdany zostały skruszone i Ukraiński Kościół Greckokatolicki znów może oddychać powietrzem wolności, znów odgrywa właściwą sobie aktywną rolę w Kościele i w historii”. Rzymskie uroczystości jubileuszowe, z aktywnym liturgicznym udziałem papieża, były kontynuacją niezapomnianych wydarzeń z roku 1988, świętowania 1000-lecia chrztu Rusi Kijowskiej.

Eparchia przemyska, odnowiona w roku 1991, po zamęcie spowodowanym włączeniem jej w 1992 roku do rzymskokatolickiej metropolii warszawskiej –  ostatecznie odwołanym w reakcji na protesty duchowieństwa i wiernych świeckich –  w czerwcu 1996 roku stała się metropolią przemysko-warszawską, którą tworzyły archieparchia przemysko-warszawska i eparchia wrocławsko-gdańska.

W dniach 4-10 października we Lwowie odbyła się pierwsze sesja Zgromadzenia patriarszego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, popularnie, acz mylnie nazywanego soborem. Zgodnie z Kodeksem Kanonów Kościołów Wschodnich jest to ciało konsultacyjne całego Kościoła, które pomaga patriarsze oraz synodowi biskupów Kościoła patriarszego w prowadzeniu spraw o doniosłym znaczeniu, zwłaszcza dotyczących apostolatu i dyscypliny kościelnej. Jego uczestnik, Myrosław Marynowycz, już wtedy ważna postać w intelektualnym życiu Ukrainy, artykuł traktujący o soborze, opublikowany w miesięczniku „Patriarchat” zatytułował: „Udany początek i dobre perspektywy”.

W tym samym czasie w Rzymie wydarzyło się coś, co paradoksalnie jakby przeczyło papieskim słowom z listu  na 400-lecie unii brzeskiej o aktywnej roli grekokatolików w Kościele i historii. 6 października Jan Paweł II beatyfikował unickich męczenników z Pratulina, którzy zginęli w roku 1874 od kul carskich siepaczy. Kontekst wydarzenia był rzymskokatolicki, gdyż proces beatyfikacyjny zainicjowała i doprowadziła do finału rzymskokatolicka diecezja siedlecka. Kościołowi greckokatolickiemu nie dane było, używając to wyrażenie jako eufemizm, odrodzić się na terytorium dawnego zaboru rosyjskiego.

Niezależnie od tego, kto doprowadził do wyniesienia na ołtarze męczenników z Pratulina, także do ich świadectwa można odnieść słowa Jana Pawła II z listu apostolskiego na 400-lecie unii brzeskiej odnoszące się do prześladowań w XX wieku: „Męczennicy i wyznawcy wiary Kościoła na Ukrainie dają nam godny podziwu przykład wierności za cenę własnego życia. My także, uprzywilejowani świadkowie ich ofiary, jesteśmy świadomi tego, że oni uratowali godność świata, który zdawał się pogrążony w barbarzyństwie”.

Zmieniając w ostatnim zdaniu czas przeszły na teraźniejszy otrzymujemy niezmienny od stuleci opis stosunków ukraińsko-rosyjskich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 21 sierpnia 2026

Wierzyć, praktykować, nie pomagać

 

Ostatni numer „Niedzieli” (34/23.08.2026) publikuje rozmowę z Mateuszem Cholewą, zastępcę redaktora naczelnego portalu Demagog.pl. Tytuł wiernie oddaje jej treść: „Jak Rosja miesza nam w głowach”. Impulsem do przeprowadzenia wywiadu była analiza, zatytułowana „Matrioszka”, przeprowadzona przez Demagoga.pl.

Jednym z elementów rosyjskiej operacji „Matrioszka”, obliczonej na „podsycanie napięć między Polakami i Ukraińcami”, były manipulacje głośnym zajściem, jakie miało miejsce w autobusie komunikacji miejskiej w Bielsku Białej. Na „filmie” z incydentu „ofiary pokazuje się jako prowodyrów zajścia”, to „nastolatka z Ukrainy uśmiecha się złośliwie i szyderczo”, prowokując Polaka.

W ostatnim numerze „Niedzieli” (34/23.08.2026) nie ma stałego felietonu pt. „Moim zdaniem” Witolda Gadowskiego. Zapewne z powodu wakacyjnej pauzy. Prawie każdy felieton tego autora zawiera coś, co można określić jako „podsycanie napięć między Polakami i Ukraińcami”. Bielskie zajście też nie uszło uwadze felietonisty. W numerze 30. poświęcił mu cały tekst zatytułowany „Straszny Polak i biedne Ukrainki”. Sprawę „odpaliła” Natalia Panczenko, która, „nie wiadomo jak, uzyskała od prezydenta Andrzeja Dudy polskie obywatelstwo”. Według Gadowskiego była to skoordynowana akcja „ukraińskiej propagandy, która połączona jest nie tylko z zakrzyczeniem pamięci o ludobójczej ‘Krwawej Niedzieli UPA`, ale także z wnioskiem Ukrainy o jak najszybsze ekshumacje we wskazanych w Polsce przez Ukraińców miejscach, gdzie rzekomo leżą ukraińskie ofiary”. I tak dalej, i temu podobne.

Niewielkie echo wywołał  w Polsce i w ogóle nie był zauważony w Ukrainie jeden aspekt sondażu IBRiS dla „Rzeczypospolitej”, w którym pytano Polaków o to, czy należy wciąż „wspierać militarnie Ukrainę w konflikcie z Rosją”. Zaskoczony jego wynikami redaktor Michał Szułdrzyński pisał w tekście pod tytułem „Kto jest dziś papieżem polskich katolików. Wyniki sondażu dają do myślenia” („Rz”, 23.07.2026): „Okazuje się, że najwięcej zwolenników pomocy wojskowej dla Ukrainy jest wśród osób, które deklarują się jako niewierzące i niepraktykujące. Aż trzy czwarte z nich chce pomocy Ukrainie. Nawet w grupie osób wierzących, ale praktykujących nieregularnie przeważają osoby uznające potrzebę pomocy Ukrainie (57 proc. za, do 43 proc. przeciw.). Natomiast zupełnie inaczej wygląda to wśród osób deklarujących się jako zarówno wierzący, jak i praktykujący. Tu już tylko 37 proc. jest za pomocą, zaś większość, pewną przewagą 57 proc. sprzeciwia się udzielaniu wsparcia walczącej z Rosją Ukrainie”.

To, że większość wierzących i praktykujących sprzeciwia się militarnemu wsparciu Ukrainy jest także „zasługą” Witolda Gadowskiego. Bo wielu z nich wychodzi z kościołów z egzemplarzem „Niedzieli” w dłoni.

A może publikacja, w której dziennikarka tygodnika stwierdza, że „w Polsce rośnie niechęć wobec Ukraińców, po części podsycana przez polityków i dziennikarzy”, będzie przełomem w „Niedzieli”?