wtorek, 16 czerwca 2026

Wierny głos Kościoła?

 

KOŚCIÓŁ KATOLICKI NAUCZA:

„Jednym z decydujących sprawdzianów sprawiedliwości społecznej pozostaje dziś sytuacja migrantów, uchodźców i wszystkich tych, którzy zmuszeni są do przemieszczania się z powodu biedy, przemocy, zmian klimatycznych i katastrof środowiskowych. Sposób, w jaki społeczeństwo ich traktuje, pokazuje, czy jego rozumienie sprawiedliwości opiera się na strachu czy też braterstwie. Papież Franciszek zachęcał, by dostrzegać w migrantach nie tylko problem do rozwiązania, lecz «żywy obraz Ludu Bożego w drodze» [109]; osób obdarzonych godnością, zasobami i marzeniami, które mają prawo do bycia traktowanymi z szacunkiem i proszą o możność stania się czynną częścią społeczeństw, które je przyjmują” (papież Leon XIV, encyklika Magnifica Humanitas, 81).

TYGODNIK KATOLICKI „NIEDZIELA” GŁOSI:

„Polska jest dobrem unikalnym. Jest tu czysto i spokojnie. Jeżeli jednak przeciętni Polacy nie staną się bardziej aktywni, to szybko ten stan rzeczy może się zmienić. Wraz z napływającymi obcymi z innych kultur pojawią się śmieci, brud, choroby, a wraz z Ukraińcami przywędrowała już mafijna przestępczość” (Witold Gadowski, „Co robić?”, nr 24/14.06. 2025, s. 39). 

 

KOŚCIÓŁ KATOLICKI NAUCZA:

„Kościół obecny w świecie jako znak jedności dla całej rodziny ludzkiej, w pytaniach i wyzwaniach obecnego czasu rozpoznaje miejsce, w którym urzeczywistnia własne powołanie do słuchania, dialogu i służby, pozwalając, by przemawiało do niego wszystko to, co dotyczy życia mężczyzn i kobiet naszych czasów. To splecenie życia z dziejami narodów sprawia, że coraz głębiej pojmuje on, iż jego misja ma wymiar historyczny i niesie odpowiedzialność za sposób, w jaki kształtowane są relacje społeczne. Dlatego Kościół nie może uważać się za obcy wobec dynamizmów, które kształtują oblicze społeczeństwa. Przeciwnie, z zaangażowaniem uczestniczy on w drogach, poprzez które społeczeństwo to wzrasta i organizuje się oraz wnosi własny wkład w osiąganie bardziej sprawiedliwego i braterskiego współistnienia”. (papież Leon XIV, encyklika Magnifica Humanitas, 19).

TYGODNIK KATOLICKI „NIEDZIELA” GŁOSI:

„W ślad za bandytami ze Wschodu podążają tu także mętne interesy oberbandytów, zwanych na Ukrainie oligarchami. Piorą tu oni swoje cuchnące pieniądze, korumpują polskich urzędników i polityków. Niszczą obyczaje i wprowadzają obmierzłe, ukraińskie standardy funkcjonowania państwa. Niedługo nie poznamy naszej administracji, do której ukraińscy przestępcy wkręcają swoich ludzi wtyki” (Witold Gadowski, „Co robić?”, nr 24/14.06. 2025, s. 39).

 

KOŚCIÓŁ KATOLICKI NAUCZA:

„Pierwszym wkładem, jaki możemy wnieść w budowanie bardziej ludzkiej cywilizacji, jest troska o nasze słowa. «Rozbrójmy słowa, a przyczynimy się do rozbrojenia świata» [188]. Potęga słów jest ogromna i doświadczamy jej w codziennej komunikacji, gdy ktoś powie nam coś, co zmienia nasze usposobienie – na lepsze albo na gorsze. «Pokój zaczyna się od każdego z nas: od sposobu, w jaki patrzymy na innych, jak ich słuchamy i jak o nich mówimy. W tym sensie sposób komunikowania się ma znaczenie fundamentalne: musimy powiedzieć «nie» wojnie słów i obrazów, musimy odrzucić paradygmat wojny» [189]. Wszyscy musimy więc uczynić rachunek sumienia w odniesieniu do słów, których używamy, do uprzedzeń, jakimi są one przeniknięte, oraz do agresji – jawnej bądź ukrytej – która w nich tkwi. Mamy realną możliwość przyczyniania się do dobra za każdym razem, gdy mówimy prawdę, dajemy mądrą radę, wspieramy tego, kto potrzebuje pocieszenia, piętnujemy niesprawiedliwość albo dajemy głos temu, kto go nie ma. (papież Leon XIV, encyklika Magnifica Humanitas, 214).

TYGODNIK KATOLICKI „NIEDZIELA” GŁOSI:

Obcy zaczynają wywierać coraz większe piętno na naszej codzienności. Pojawiają się sieci ukraińskich knajp i sklepów, do których towary – w sporej części – trafiają bez zapłacenia cła i należnych podatków wobec naszego państwa [] Wsiadając do takich samochodów [taksówek] klienci narażeni są na rozmaite niebezpieczeństwa. Podobnie jest z osobami, które masowo rozwożą po naszych miastach żywność – nie mają książeczek zdrowia i nikt nie daje gwarancji, że nie są roznosicielami groźnych chorób. To są właśnie te słynne «ręce do pracy», które masowo sprowadzają do Polski szemrane – często prowadzone przez Ukraińców – agencje zatrudnienia (Witold Gadowski, „Co robić?”, nr 24/14.06. 2025, s. 39).

W odpowiedzi na mój list otwarty z 25 sierpnia 2025 roku - https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0rudoiTyQAKszqqaXBvaRi53KYzhDZKD6aV79uA7CMzbFXCx3mDMYjYUPecCg7P2Ul&id=100018268180604

redaktor naczelny „Niedzieli” ks. Jarosław Grabowski napisał:  „Dziękuję za uważną lekturę "Niedzieli". Mam jednak wrażenie, że nie jest ona systematyczna i kompleksowa. Nasz tygodnik, postrzegany jest przez stałych (nie zaś okazjonalnych) Czytelników, jako nadzwyczaj uważny i wierny głos Kościoła. Felieton prasowy jest wyjątkowym gatunkiem dziennikarskim, który zawsze wyraża punkt widzenia autora, dlatego w "Niedzieli" widnieje nagłówek "Moim zdaniem" (m.in. przy felietonie Witolda Gadowskiego)”.

Moim zdaniem stały czytelnik felietonów Witolda Gawłowskiego utwierdza się w obrzydzeniu i nienawiści do wszystkich obcych, przede wszystkim Ukraińców.

 

 

 

niedziela, 3 maja 2026

Краще пізніше, ніж ніколи. До близького століття "непослуху" польських дружин

 

Є шанс встигнути. Перед століттям. Навіть враховуючи те, що римські млини мелють поволі. Бо Рим, про що пригадала нещодавно Дикастерія для Східних Церков (в реакції на зміни в нашому новому Служебнику?) мусить виразити згоду на втручання в editio tipica: «Влада Церков свого права не має повноважень змінювати або доповнювати тексти, затверджені як типові видання. Будь-яка зміна або доповнення вимагає чіткого запиту до Дикастерії у справах Східних Церков, поданого відповідно до вищезазначених вказівок». (https://www.orientchurch.va/images/Linee_Guida_Testi_Liturgici/Linee_Guida_Inglese_1-2.pdf)

1 січня 2029 року виповниться сто років від моменту, в якому жінка в Римсько-Католицькій Церкві в Польщі не мусила у Чині вінчання присягати подружній послух чоловікові. Таким чином закінчилася епоха, яка почалася в 1574 році виданням літургійної Аґенди Марцина Кромера, єпископа вармінського. То в цій посттридентійській літургійній книзі польські єпископи «збагатили» латинський Чин вінчання, додаючи текст присяги, в якій тільки жінка зобов’язувалась до подружнього послуху. Від польських латинників перейняв це митрополит Петро Могила в своєму Требнику, а від нього скопіювали це і в греко-католицьких виданнях.

Це і інші мавпування польських латинників (на щастя так званих «Шість правд віри» нема вже в найновіших виданнях молитовника «Прийдіте поклонімся») призводять до того, що УГКЦ є музеєм застарілих (поло)латинізмів.

В 2014 році Спільний Собор греко-католицьких єпархій в Польщі постулював «Визнати слова послух подружнійу шлюбній присязі жінки факультативними».(https://www.cerkiew.net.pl/wp-content/uploads/2019/09/2014_11_12_Posoborowe_postulaty.pdf)

А може це є проблемою тільки для діаспорної частини УГКЦ?

 

 

 

 

 

sobota, 2 maja 2026

3 maja. Rok 1947.

 

Wojskowe Biuro Historyczne 29 kwietnia oznajmiło: "79 rocznica akcji `Wisła`. 28 kwietnia 1947 roku rozpoczęła się akcja specjalna `Wisła`. W trakcie tej karnej operacji, na podstawie uchwały biura politycznego PPR, 140 tysięcy obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego oraz z rodzin mieszanych deportowano na ziemie zachodnie i północne Polski. Tam zostali oni przymusowo osiedleni i poddani ścisłemu nadzorowi UB i MO w celu ich wynarodowienia. Dopiero w 1952 r. na podstawie decyzji biura politycznego PZPR zrezygnowano z polityki asymilacji narodowej".

 
Jutro minie 79 lat od dnia, w którym pierwszy transport z deportowanymi wjechał na stację kolejową w Słupsku. Z przygnębieniem czyta się komentarze w mediach społecznościowych, których autorzy demonstrują rasistowskie podejście do wysiedlonych, rzekomo nobilitowanych otrzymaniem murowanych domów zamiast swoich lepianek. 
 
Człowiek cywilizowany z definicji nie może popierać deportacji motywowanej asymilacją narodową. Katolik czyniący tak depcze nauczanie swojego Kościoła. W 50. rocznicę akcji "Wisła" tę doktrynę przypomnieli ówcześni hierarchowie Kościoła greckokatolickiego w Polsce.

 

ORĘDZIE HIERARCHII UKRAIŃSKIEGO KOŚCIOŁA GRECKOKATOLICKIEGO W POLSCE W 50. ROCZNICĘ AKCJI „WISŁA”

Czcigodni Kapłani,

Osoby Życia Konsekrowanego,

Drodzy Wierni Świeccy Kościoła Greckokatolickiego

w Polsce, w Ukrainie i w diasporze!

Pokój Pański niech będzie z wami!

Drodzy w Chrystusie!

Zbrodnia wysiedlenia ponad stu pięćdziesięciu tysięcy Ukraińców, popełniona 50 lat temu, była jedną z wielu okrutnych prób, jakie w tym stuleciu musiał przejść nasz naród. W wyniku wysiedlenia, znanego pod nazwą Akcja „Wisła”, prawie wszyscy ukraińscy mieszkańcy południowo-wschodniej Polski, którzy od wieków żyli na swojej ziemi, znaleźli się na północnych i zachodnich ziemiach tego państwa. Zostali oni rozproszeni na ogromnym terytorium, które po II wojnie światowej przekazano Polsce. Decyzję o wysiedleniu i skazaniu na asymilację niepolskiej ludności południowo-wschodnich rubieży kraju ówczesne władze podjęły jeszcze na długo przed śmiercią gen. Świerczewskiego, która posłużyła jedynie jako pretekst do uzasadnienia całej akcji. Ta haniebna metoda walki i niszczenia całych narodów, jaką jest deportacja, znana i stosowana w historii, była masowo stosowana w Związku Radzieckim i krajach przez niego zniewolonych. W ten sposób Akcja „Wisła” jest kolejnym dowodem na to, że „tajemnica bezprawia”, o której pisze apostoł Paweł w Liście do Tesaloniczan, nieustannie działa w świecie, a w XX wieku spowodowała szczególnie wiele cierpień i zniszczeń.

Jakby przeczuwając tragiczny wybuch pogardy wobec narodów i mniejszości narodowych, papież Pius XII w orędziu radiowym w Wigilię Bożego Narodzenia 1941 roku, mówiąc o nowym porządku, za którym tęsknią wszystkie narody, nauczał, że nie może być w nim „miejsca na ucisk, jawny czy ukryty, odrębności kulturowych i językowych mniejszości narodowych, na przeszkadzanie lub hamowanie ich zdolności ekonomicznych, ograniczanie lub eliminowanie ich naturalnej płodności.” (14). Dwadzieścia lat później papież Jan XXIII, stwierdzając, że we współczesnym świecie dość często mniejszości narodowe żyją na terytorium państwa, „należącego do innego narodu”, pisze w encyklice „Pokój na ziemi”, że „wszelka działalność skierowana przeciwko tym grupom narodowościowym, a mająca na celu ograniczanie ich siły i rozwoju, jest poważnym pogwałceniem obowiązków sprawiedliwości. Pogwałcenie to jest jeszcze poważniejsze, jeśli tego rodzaju nikczemne poczynania mają na celu wytępienie jakiejś narodowości”. Papież naucza dalej, że jest „jak najbardziej zgodne z nakazami sprawiedliwości, aby kierownicy państw działali skutecznie na rzecz polepszenia sytuacji i warunków bytowych obywateli, należących do mniejszości narodowych, a mianowicie odnośnie do tego, co dotyczy ich języka, wykształcenia, tradycji, sytuacji i działalności gospodarczej” („Pokój na ziemi”, 94-96).

Wreszcie Sobór Watykański II w podobnym duchu naucza, że „w świadomości wielu wzrasta dążenie do tego, aby zachowywane były prawa wszystkich mniejszości narodowych, jednak bez zaniedbywania z ich strony powinności na rzecz wspólnoty politycznej” („Radość i nadzieja”, 73).

Ten sam Sobór, mówiąc o wspólnocie ludzkiej, podaje listę wszystkiego, co stanowi zaprzeczenie szacunku dla człowieka. Wspomina tu również o deportacji, którą zalicza do zbrodni, które „obrażają godność ludzką”. Zgodnie z nauką Soboru zbrodnie te są hańbą, a „zatruwając cywilizację ludzką, bardziej plamią tych, którzy tak postępują, niż tych, którzy doznają niesprawiedliwości, i bardzo sprzeciwiają się czci Stwórcy” („Radość i nadzieja”, 27).

Podstawą godności człowieka jest to, że Bóg stworzył go na swój obraz i podobieństwo. Obraz Boży jest obecny w każdym człowieku. Jaśnieje on również „we wspólnocie osób na podobieństwo jedności Osób Boskich miedzy sobą” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1702). Wolność, jaką człowiek posiada dzięki duszy i duchowym władzom rozumu i woli, jest „wzniosłym znakiem obrazu Boga” („Radość i nadzieja”, 17; KKK 1705).

Powołaniem każdego narodu, wynikającym z powołania całej ludzkości, jest „ukazywanie obrazu Boga i przekształcanie się na obraz Jedynego Syna Ojca” (KKK 1877). Wszystko, co sprzeciwia się wolności człowieka, w tym deportacja, staje się w ten sposób aktem skierowanym przeciwko obrazowi Boga, który nosi człowiek – jest to znieważenie jego godności. Wysiedlenie w 1947 r. było obrazą godności ludzkiej każdego deportowanego z osobna i wszystkich razem jako narodu, jako mniejszości narodowej. Zło to spotęgowało jeszcze planowane rozproszenie, które pozbawiło nas dwóch podstawowych dla istnienia każdej wspólnoty rzeczy: więzi krwi i wspólnego terytorium. Pozbawienie wysiedlonych wspólnoty narodowej, niezbędnej do pełnego rozwoju człowieka, było najbardziej haniebnym krokiem, mającym na celu stopniową utratę tożsamości. Nie przypadkiem doktryna Kościoła jednoznacznie odrzuca takie działania. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że „zagłada ludu, narodu czy mniejszości etnicznej powinna być potępiona jako grzech śmiertelny” (2313).

Akcja „Wisła” mogła osiągnąć cel, który postawili sobie jej twórcy – całkowite zniszczenie naszej tożsamości. Tak się jednak nie stało. Nie doszło do tego, bo wysiedleni nie byli tylko grupą ludzi, których łączyłyby jedynie więzy naturalne. Byli członkami Kościoła Chrystusowego, w większości greckokatolickiego, ale także prawosławnego, spadkobiercami wielowiekowej tradycji, zjednoczeni wspólnym losem, cierpieniem, nadzieją i przede wszystkim miłością. Także o nich pisał apostoł Piotr: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi  Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali” (1 P 2,9-10). W historii zbawienia odnajdywali oni wspólnotę z losem narodu wybranego, który został wygnany do Babilonu, gdzie „siedział i płakał”, wspominając Syjon i przysięgając, że nigdy nie zapomni ojczystej Jerozolimy, którą postawił ponad „największą swoją radość” (Ps 137). I tak jak dla Izraela Babilon był najtrudniejszą próbą, z której ocalała tylko „reszta”, tak i dzisiaj, po pięćdziesięciu latach w porównaniu z liczbą wygnanych, jesteśmy „małą trzódką”, która dziękuje Bogu za to, że w swoim wielkim miłosierdziu nie opuścił nas, ponieważ jest Bogiem łaskawym i miłosiernym (por. Ne 9, 31).

Nasi biskupi męczennicy – ordynariusz przemyski Jozafat Kocyłowski i jego pomocnik Hryhorij Łakota, wraz z wszystkimi naszymi hierarchami, a także duchowieństwo diecezji przemyskiej i Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny, dzielili tragiczny los, jakiego doświadczył cały naród w czasach straszliwej wojny i w pierwszych latach po niej. Jesteśmy dumni ze świadectwa hierarchów, duchowieństwa i świeckich, którzy mimo że musieli znosić różne formy znęcania się, nie poszli na kompromis i stali się w ten sposób wzorem niezłomności i wierności prawdzie. Nasz Kościół przez długie lata podążał drogą Chrystusa, „który dokonał dzieła odkupienia w ubóstwie i wśród prześladowań” i „wśród prześladowań świata i pociech Bożych” wypełniał swoją misję, pokonując wszystkie utrapienia i trudności cierpliwością i miłością („Światło narodów”, 8). Musimy cenić to dziedzictwo, jak najgłębiej je rozumieć, aby „nie zniweczyć Chrystusowego krzyża” (1Kor 1,17), ponieważ próby, których doświadczyliśmy, są naszym udziałem w tym, czego jeszcze brakuje udrękom Chrystusa „dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Wielu z nas odczuwa, że sprawy mniejszości narodowych są ignorowane przez tych, którzy mają wpływ na kształtowanie stosunków politycznych we współczesnym świecie. Nie można jednak tego powiedzieć o największym dziś autorytecie moralnym ludzkości – papieżu Janie Pawle II. Jego orędzie z okazji XXII Światowego Dnia Pokoju w 1989 r. było poświęcone poszanowaniu mniejszości. Nauczając o podstawowych i nienaruszalnych zasadach życia państwa, w którym istnieją różne grupy ludzi, papież pisze, że „żadna osoba nie istnieje dla samej siebie, ale pełniejszą tożsamość odnajduje w odniesieniu do innych. To samo można powiedzieć o grupach ludzi. Mają one bowiem prawo do zbiorowej tożsamości, które winno być chronione, tak jak domaga się tego godność poszczególnych jej członków” (3). Dalej papież Jan Paweł II mówi o jedności rodzaju ludzkiego, z której wynika wymóg, aby różnorodność członków rodziny ludzkiej, zamiast być przyczyną podziałów, przyczyniała się do jej umacniania. Z tego powodu, jak pisze papież, nie tylko państwa czy grupy ludzi mają obowiązek troszczyć się o różnorodność, ale także „każda osoba jako członek jednej rodziny ludzkiej winna rozumieć i szanować wartość różnorodności wśród ludzi oraz kierować ją ku wspólnemu dobru” (3). Zgodnie z nauką Papieża zachowanie i rozwój tradycji właściwych ludziom nie jest przywilejem ani jedną z wielu alternatywnych możliwości wyboru, jakie ma człowiek. Jest to coś znacznie więcej. Jan Paweł II pisze: „Pokój wewnątrz jednej rodziny ludzkiej wymaga konstruktywnego rozwijania tego, co nas odróżnia jako jednostki i jako narody, tego, co stanowi naszą tożsamość” (3).

W swoim orędziu Pasterz Kościoła powszechnego nie zapomina również o prawach mniejszości narodowych. Chodzi tu przede wszystkim o prawo do istnienia, które zostało tak wielokrotnie zbezczeszczone w historii świata przez ludobójstwa. Innym ważnym prawem jest prawo mniejszości narodowej do zachowania i rozwoju własnej kultury, bez której nie można sobie wyobrazić pełnego życia narodu. Prawo do wolności religijnej dotyczy zarówno jednostek, jak i społeczności, które „winny mieć zapewnioną możliwość wspólnotowego sprawowania kultu według własnych obrządków” (8). Dotyczy to w szczególny sposób naszej wspólnoty, która jako Kościół tradycji bizantyńskiej, zgodnie z jednomyślnym przekonaniem Kościoła powszechnego, ma nie tylko prawo, ale i obowiązek ukazywania łacińskiemu otoczeniu nieocenionych skarbów dziedzictwa wschodniego, stanowiącego nieodłączny element całego chrześcijaństwa.

W sytuacji naszej wspólnoty naturalnym i uzasadnionym jest pragnienie widzieć i słyszeć przejawy wsparcia i solidarności ze strony innych. Taki głos pochodzi od Następcy św. apostoła Piotra. Papież kończy swoje przesłanie słowami: „pragnę wyrazić moją duchową więź z tymi członkami grup mniejszościowych, którzy cierpią. Znam ich bóle i znam motywy ich słusznej dumy. Modlę się o to, aby doświadczenia, w których się znajdują, skończyły się jak najszybciej i by mogli bezpiecznie cieszyć się swoimi prawami” (15).

Wszyscy uciekamy się do Najświętszej Bogurodzicy – „pocieszycielki wygnanych” i z ufnością wołamy: „Ty zaiste jesteś Mocą bezsilnych, przeczysta Matko Boża, przeto pokorni wywyższeni jesteśmy przez Ciebie, w Tobie wysokości zdobywamy, Ty bowiem jesteś opieką wszystkich i orędowniczką przed Bogiem” (święto Opieki Bogurodzicy, druga katyzma poetycka na jutrzni).

Nasze spojrzenie kieruje się jednak przede wszystkim ku Chrystusowi, bez którego nie mielibyśmy żadnej nadziei. Podstawą naszej nadziei jest to, że Chrystus „sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom” (Hbr 2,18). Wtedy wszystko, co przyszło nam przeżyć – wysiedlenie i rozproszenie, śmierć bliskich i wygnanie z ojczystej ziemi, utrata zdobytych dzięki ofiarom wiernych dóbr kościelnych i zbezczeszczenie setek świątyń, obóz koncentracyjny w Jaworznie i niezliczone więzienia, nienawiść jednych i obojętność innych, pogarda obcych i niewierność wśród swoich – nie stają się ostatecznym triumfem zła, ale etapami drogi do pełni sprawiedliwości i dobra, w której współuczestnikiem naszych doświadczeń jest sam Syn Boży.

W 50. rocznicę tragedii, która na całe dziesięciolecia naznaczyła nasze życie, pamiętając wszystkich zamordowanych, poległych, prześladowanych i poniżanych, nie tracimy ducha, nie ulegamy paraliżującej żałobie. Z ufnością patrzymy w przyszłość, która należy tylko do Boga, którego tak często nazywamy Miłującym człowieka; bowiem zgodnie z paradoksalną logiką Bożą „gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20).

Dzięki Bożej opatrzności, trosce ze strony papieży i rzymskiej Stolicy Apostolskiej oraz niestrudzonej pracy całej naszej wspólnoty, pomimo różnych trudności, nasz Kościół żyje i rozwija się. Starożytna eparchia przemyska stała się metropolią, utworzono nową eparchię wrocławsko-gdańską. Budowanych jest wiele świątyń, robi się również wszystko, aby wzrastały w poznaniu Boga i świętości świątynie naszych dusz, które nie są dziełem rąk ludzkich. Znaczną skalę osiągnęła współpraca i pomoc dla naszego Kościoła w Ukrainie, przede wszystkim w zakresie przygotowania kandydatów do kapłaństwa.

Widząc, jak nie spełniły się podstępne plany twórców Akcji „Wisła”, wołamy słowami Matki Bożej, że Bóg przejawił moc ramienia swego i rozproszył „pyszniących się zamysłami serc swoich”, a „wywyższył pokornych” (Łk 1,51-52).

Wysiedleniem w 1947 r. nas, jakby martwych, wrzucono do grobu. Zamknięto go kamieniem bezprawia, który zapieczętowano, piętnując nas jako wrogów i przestępców. A na straży postawiono represyjny system kontroli i nadzoru, aby wszystko jak najszybciej poszło w zapomnienie. Bóg jednak w swojej sprawiedliwości wiódł swój lud, przez Niego oswobodzony. (por. Wj 15,13). Po ciszy Wielkiej Soboty nadchodzi dla nas poranek Wielkanocnej Niedzieli. I dlatego, choć wciąż tak mocno odczuwamy ból i cierpienie, słowami wielkanocnej jutrzni śpiewamy: „Wczoraj byłem, Chryste, pogrzebany z Tobą, a dzisiaj powstaję z Tobą powstającym, wczoraj z Tobą na krzyżu, a dzisiaj, o Zbawco, uwielbij mnie z sobą w Twym świętym królestwie” (kanon Jutrzni Paschy, pieśń 3).

Dano przy Archikatedralnym Soborze św. Jana Chrzciciela w Przemyślu w święto

 Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, 07.04.1997 r.

 

Metropolita Przemysko-Warszawski  abp Jan Martyniak

Ordynariusz Wrocławsko-Gdański bp Teodor Majkowicz