wtorek, 12 sierpnia 2014

Wybór zwierzchnika i drogi cywilizacyjnej



Treść ostatnich deklaracji Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego odnośnie sytuacji na Ukrainie świadczy o obraniu przezeń kursu na pełną konfrontację z grekokatolikami i tzw. schizmatykami. Pierwsi i drudzy od samego początku opowiedzieli się po jednej stronie konfliktu. W przeciwieństwie do nich Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, do którego należy większość mieszkańców Ukrainy – twierdzi metropolita Hilarion, – nawoływał do pokoju i był pośrednikiem między walczącymi stronami.
Pomijając totalną krytykę „inosławnych”, trzeba stwierdzić, że w słowach o pokojowym nastawieniu UKP MP jest sporo prawdy. Pod kierownictwem zmarłego niedawno metropolity Wołodymyra ten Kościół starał się znaleźć złoty środek między zdecydowanie proukraińską i jawnie promoskiewską orientacją hierarchów, duchowieństwa i wiernych. Kończy się okres przejściowy w życiu tej wspólnoty. Jutro zbierze się synod, który ma wybrać nowego metropolitę kijowskiego.
Warto zwrócić uwagę na pewien detal. Jeszcze w październiku 2012 roku ukraińska część prawosławia podlegającego Moskwie na oficjalnej stronie internetowej Patriarchatu istniała tylko jako metropolia i eparchie (zob.http://www.seminarija.pl/archiwum/2-uncategorised/39-wspolne-przeslanie-do-narodow-rosji-i-polski) . Dziś jest jedną z pięciu niezależnych Kościołów. To sprawia, że sami ukraińscy biskupi spośród siebie wybiorą zwierzchnika. Wszyscy mają nadzieję, że będzie to człowiek czyniący pokój.
Kogo przysłałaby Moskwa, gdyby to od niej zależało? Próbkę personalnej strategii tego Patriarchatu świat poznał niedawno, gdy odszedł na emeryturę zwierzchnik białoruskiego egzarchatu RKP. Zszokowani prawosławni Białorusini dowiedzieli się, że ich nowym egzarchą będzie niemający żadnego związku z Białorusią rosyjski hierarcha. Człowiek jasnych i wyraźnych poglądów. Zdecydowany obrońca suwerennej rosyjskiej drogi cywilizacyjnej i politycznej. W dostępnym w internecie wywiadzie metropolita riazański Paweł  tak zareagował na protesty po sfałszowanych wyborach prezydenckich w Rosji w 2011 roku: „Chciałbym powiedzieć tym, którzy organizują pomarańczowe czy różowe rewolucje: Rosja to nie Gruzja czy Ukraina, to nie Egipt czy Libia. Mamy mnóstwo bomb masowego rażenia, broń jądrową i bakteriologiczną. Dla większości Rosjan własne życie nie jest warte złamanego grosza. Jeśli będą nas poniżać i zapędzać do kąta, nie pozostanie nam nic innego, jak otworzyć czarnobylski kran. I wtedy ucierpią wszyscy. I Amerykanie, i Europejczycy, którzy mają co stracić. Oni mają wszystko dla normalnego, ludzkiego życia. A nasi ludzie, przynajmniej w większości, nie mają tego. Dlatego nie można żartować z naszego rosyjskiego narodu, podburzać go do demonstracji przeciwko jakimś rezultatom”.
O niskiej cenie ludzkiego życia w rosyjskim świecie wiemy nadto dobrze. Ukraina doświadcza tego od kilku miesięcy. Ufajmy, że wśród siedemdziesięciu uczestników synodu w Kijowie nie będzie hierarchów podzielających poglądy egzarchy Pawła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz